Nie Lubię

Coca-Cola "spełnia" marzenia i współczuje Polakom

DW, Marzec 29, 2012 41 Nie Lubię
Oglądając reklamę Coca Coli, która została zrealizowana na hiszpański rynek, odczuwam smutek i czuję się urażona. Fabuła reklamy to jedna wielka anty-propaganda Polaków i Polski. Ja mogę zrozumieć, że Polacy mogą być przedstawieni jako naród emigrantów, ale bez przesady. Nie żyjemy w czasach, kiedy bilet na samolot kosztował fortunę, były wizy i ludzie pracowali na "czarno".
Mam wrażenie, że żyjemy w innym świecie niż PR – owcy z Coca Coli, bo Polska nie jest biednym narodem robotników pracujących z Hiszpanii. Czy zasłużyliśmy na taką opinię?
W filmie reklamowym biednego pracującego Polaka nie stać na nowe buty, musi wystawiać je na balkon, bo śmierdzą. Polaka stać na Coca Colę, która spełni jego, a więc i jego rodaków marzenie – przelot i spotkanie z rodziną w Polsce. Wyjazd na Euro 2012, odmieni Twój los ! Wystarczy zebrać tylko trochę butelek, które dostarczą mu Hiszpanie, dowiadując się o ciężkim losie Polaka. Pocieszający jest fakt, że nie ma sceny, że biedy Polak duka po hiszpańsku ze słownikiem w ręku. Może i nie stać go było na słownik?
Nie lubię tej reklamy. Protestuję przeciwko niej!
Mam nadzieję, że nie tylko ja tak reaguję.

Jestem jak pasztet i dobrze mi z tym

DW, Marzec 18, 2012 25 Nie Lubię
Wiem, że wiele kobiet nie polubi mnie za ten artykuł, ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Tym artykułem zamykam "furtkę"
reklamy na swoim blogu klinikom upiększającym, bo moje stanowisko jest dość czytelne. Mam dosyć mody ( programy tv, artykuły) na "upiększanie". Niech każdy robi co chce, ale nie wmawiajmy kobietom, które nie robią zabiegów, że nie mają wyjścia i powinny zrobić sobie "coś", bo tylko w ten sposób zmienią swoje życie!

Obejrzałam program telewizyjny w którym poruszono temat zabiegów upiększających. Tomasz Jacyków punktował jakie wykonał już zabiegi i co jeszcze musi sobie zrobić, żeby wyglądać pięknie i młodo. Urocze :) Krytykował tych, co nie robią nic i mają bruzdy czy widoczne zmarszczki.
Z programu można było wywnioskować, że każdy powinien o siebie zadbać i "coś" sobie zrobić, bo w innym przypadku można wyglądać jak "pasztet".
Co za problem? Żeby wyglądać pięknie i młodo wystarczy zainwestować mały samochód o wartości 50.000 zł. Nic więcej! Trochę kasy i możemy mieć lepsze samopoczucie. Przesiądź się na tramwaj i zrób sobie new look.
Jedna z pań kosmetyczek powiedziała w tym samym programie, że mamy XXI wiek i zabiegi to naturalna sprawa. Postęp przyszłości, który nikogo już nie powinien dziwić. To prawda.
Osobiście nie mam nic przeciwko zabiegom, ale jestem przeciwnikiem promowania klinik w tak natarczywy sposób. Uważam, że tego typu programy napędzają biznes i wpędzają wiele kobiet w poważne kompleksy. Po takich reportażach lub programach, wiele kobiet marzy o zabiegu, bo wierzą, że tylko w ten sposób mogą wyglądać lepiej. Czy tak jest? Nigdy niczego sobie nie zrobiłam i nie zrobię. Wystarczy, że chodzę na bankiety i widzę panie, które wyglądają jak klony z jednej kliniki. Niektóre zanim otworzą buzię, muszą zamknąć oczy.
Są i takie, które dzięki swoim nabrzmiałym wargom mogą czuć się bezpiecznie na głębokiej wodzie. Naturalny seksowny ponton, który trudno już rozpoznać. Czy to jest fajne? Zaraz ktoś napisze - Pani przesadza, bo medycyna estetyczna jest dla każdego.
Może jest i niech będzie, ale ja mam z tym problem. Mam swoje lata i zdaniem Jacykowa takie osoby jak ja, czyli te, które mają zmarszczki są jak brzydki "pasztet", który już dawno powinien się "ostrzyknąć". Osobiście mam to w nosie i akceptuję siebie taką, jaka jestem. Nie mam problemu z tym, że lata lecą i mam ochotę szlachetnie się zestarzeć.
Współczuje kobietom, które są uzależnione od zabiegów upiększających i regularnie chodzą zrobić sobie "coś". Większość z nich jest pewna, że wygląda pięknie, młodo oraz naturalnie. Prawda jest taka, że na 10 kobiet rozpoznam 9, które zrobiły sobie "upiększenie". Czy Waszym zdaniem na tym polega piękno?
Zaraz ktoś napisze komentarz -Pani Doroto, Pani jest srala mądrala, bo ma Pani szczęście w genach.
Ja nie mam szczęścia, tylko dyscyplinę. Staram się wysypiać, nie palę, nie piję, używam kremów i prowadzę zdrowy tryb życia. Jest wiele czynników, które mają wpływ na nasz wygląd. Czasami wystarczy dobrze dobrany fluid, który potrafi rozświetlić naszą skórę lub odpowiedni makijaż.
Dlatego drogie Panie, więcej rozsądku i wiary w siebie. Nie oglądajcie programów o zabiegach, które ściemniają, że duże usta "dadzą" Wam szczęście, a gładkie czoło to drzwi do kariery. O nic nie chodzi jak chodzi o kasę, która tylko pozornie daje Wam piękno "natury".

UCIEKAM OD TELEKOMUNIKACJI POLSKIEJ SA zwanej TP

DW, Styczeń 17, 2012 14 Nie Lubię
Od kilku dni jestem wściekła, bo nie mogę normalnie pracować. Dla mnie jest to bardzo „gorący” okres związany z dużą aktywnością internautów na moim blogu, pisaniem artykułów oraz załatwianiem zaległej ważnej korespondencji. Niestety…
Znana i wielka Firma , „potentat telekomunikacyjny ”zarabiająca sama setki milionów złotych nie liczy się z takimi „robaczkami” jak ja.
A oto cała historia:
Dwa lata temu podpisałam umowę z TP na Internet 4 Giga. Płacę ponad 430 zł miesięcznie, chociaż aktualnie opłaty w innych firmach są niebotycznie mniejsze.
Umowa była zawarta na 2 lata do 17 lutego 2012 roku włącznie i nie zamierzałam jej przedłużać, o czym zgodnie z odpowiednim paragrafem umowy, zawiadomiłam na piśmie. Gdybym nie wysłała zawiadomienia, to umowa byłaby bezterminowo przedłużona, a gdybym wcześniej ją zerwała, zapłaciłabym „drakońskie” kary.
Wyobraźcie sobie jaką niespodzianką było dla mnie po powrocie z trwającej miesiąc podróży, kiedy stwierdziłam, że Internet został mi przed zakończeniem umowy wyłączony.
Już 11 stycznia rano interweniowaliśmy w tej sprawie w TP telefonicznie (Błękitna Linia 19330). Stwierdzono, że nastąpiła pomyłka i ktoś błędnie zinterpretował moją pisemną rezygnację przyjmując datę wpłynięcia rezygnacji za datę zakończenia umowy , obiecano szybkie ponowne podłączenie linii z uwagi na zaistniałą sytuację .
Będąc w ciągłym kontakcie telefonicznym i po wielu bezskutecznych interwencjach ponownie nie mogliśmy (sprawą zajmowała się księgowa, mój mąż i jaa) wyjść z podziwu otrzymując kolejną informację , że osoba przyjmująca pierwsze zgłoszenie reklamacyjne w dniu 11 stycznia 2012 roku nie dopełniła w pełni formalności reklamacyjnych a nasze pierwotne zgłoszenie zostało odrzucone przez dział techniczny z przyczyn bliżej nie znanych.( Widocznie przyjęcie i nadanie „biegu” tego typu prawidłowo zgłoszonej reklamacji było zbyt skomplikowane dla pracowników Działu Reklamacji TP).
Już….. 2 dni później, 13 stycznia dział Reklamacji TP łaskawie ponownie przekazał sprawę do „realizacji” do działu technicznego w formie tym razem prawidłowej i „ wymaganej „ . Tego dnia ( w piątek) w czasie naszej kolejnej interwencji , około 17- tej poinformowano nas , że Internet jest już podłączony a parametry linii DSL w pełni uwidocznione w ich „ magicznym systemie” , niestety …. nie był.
 

Co to znaczy polska wersja słynnej Birkin Bag Hermès ?

DW, Sierpień 22, 2011 35 Nie Lubię
Co to znaczy polska wersja słynnej Birkin Bag Hermès ? Ponieważ ostatnio piszemy o inspracjach, to dzisiaj napiszę o "projektantce" Sabrinie Pilewicz.
Nie mam pojęcia na czym polega fenomen "projektantki", ale dla mnie noszenie torebki "projektu" Pilewicz z modą nie ma nic wspólnego. Przeglądam magazyny i widzę zdjęcia torebki, która wygląda prawie jak Hermes. Prawie, tylko prawie robi dużą różnicę. Jak można nazwać się kreatorem, projektanem i tak "zżynać" projekty i w ramach obrony pisać na forum o swojej silnej inspiracji?
Czytam-  "Torebka zyskała uznanie celebrytek takich jak Edyta Herbuś, Aleksandra Kwaśniewska czy Agnieszka Popielewicz. Mimo mało oryginalnego projektu, została nawet nominowana do tytułu Doskonałość Twojego Stylu 2010 ".
Nominowana ? Hmmmmmmmm, dosyć odważnie. "Sabrina Pilewicz opowiedziała również, że pierwszą sławną osobą, która kupiła jej dzieło była Aleksandra Kwaśniewska. To właśnie od niej rozpoczęła się moda na noszenie torebek projektowanych przez Pilewicz." W tym przypadku gratuluję, bo jestem zaskoczona gustem i wyborem Oli Kwaśniewskiej. ŁAAAAŁ ! Kolejny komentarz : "Talent Sabriny Pilewicz doceniło również Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które zaprosiło ją do projektu „The Polish High Fliers”. Jest to przedsięwzięcie, w którym młodzi i zdolni Polacy mają promować polską prezydencję w UE. " Gratulacje ! Proponuję wysłać projekty toreb do Domu Mody Hermès z prośbą o ocenę Polskich talentów. 

Atrakcje na Chmielnej

DW, Sierpień 10, 2011 20 Nie Lubię
UWAGA ! Czytając słuchajcie załączonej muzyki :))) W telegraficznym skrócie o ulicy Chmielnej
1. Pijak na pijaku i łajza na łajzie
2. Wystawa z ręcznikami i trzepanie dywanów
3. Brud, smród i "szemrane" towarzystwo
4. Rotacja lokali
5. Dostawa towarów całodobowo
6. Pan Janusz Popiołek po piwie z książkami
7. Kamienice, które straszą
8. Parking samochodowy- Do odważnych świat należy !
9. Występy artystyczne grup ulicznych "Pomożenie, pomożemy "
10.Podobno kot wróbelka zjadł
11. Handel stójkowy tu i teraz
12. Ulotki z domów publicznych na bogato, bo w ilościach tysięcznych
13. Czarny Roman, który straszy turystów
14. Toalety przestrzenne w bramach   A ktoś ostatnio napisał , że Chmielna to modna ulica. Ciekawe..........   

Sprzedawca i sprzedawca

DW, Lipiec 23, 2011 13 Nie Lubię
Pojechałam wczoraj z Agnieszką na bazar pod Warszawę. Po drodze zabrałyśmy moją przyjaciókę Dorotę Banasik , która zawiozła nas na targowisko. Tam warzywa, owoce, sery, kaczki, kury . Wszystko co chcemy. Kupiłam warzywa, jagody, miód, ogórki. Czułam radość, że mogę tam być :)))
Rozmawiałam z ludzmi, którzy byli mili i uśmiechnięci. Każdy sprzedawca zachwalał swój towar. Poznałam ojca z synem, którzy sprzedawali jagody. Chłopiec ( 12) pomagał ojcu i miał radość w oczach, że zbieranie jagód nie poszło na marne. Zarabiał pieniądzę na zeszyty do szkoły. Kupiłam 8 litrów jagód z których będę robić powidła ( może ktoś z Was ma przepis?).
Spędziłyśmy miło czas pogryzając jagodzianki. Wracając do domu na trasie do Warszawy jest outlet marki Wittchen. Postanowiłam z Agnieszką podjechać i zobaczyć czy są skórzane kolorowe rękawiczki.
Wchodzimy uśmiechnięte do sklepu z pozytywną energią, a tu, dwie panie, które nie miały takiego uśmiechu.
Już na wstępie było widać, że klient nie zbyt miło widziany.
Cyt:
- Dzień dobry, jaki ten sklepik malutki :)
- Dla nas wystarczający.
- Czy są skórzane rękawiczki bez palców ?
- Może są.
- A gdzie mogę zobaczyć ?
Pani wskazała palcem i odpowiedziała
-Tam !
- Czy może Pani mi pomóc ?
Pani odepchnęła pudło i z niechęcią podeszła do półki z rękawiczkami. Kupiłam dwie pary rękawiczek tylko po 55 zł i muszę przyznać , że jestem zadowolona z zakupu. Jeżeli chodzi o obsługę, to czułam się jak intruz.
Co za kontrast !
Nie mam pojęcia jak dobierany jest personel tej firmy, ale może warto go przeszkolić ?
Chodzi tylko o podstawy, nic więcej.
Wychodząc Agnieszka powiedziała:
- Do widzenia Paniom
Pani pod nosem odburkneła, a koleżanka dalej była zajęta sobą.
Jeżeli mam mam wybrać , wolę BAZAR i miłego Pana z jagodami !
 

Kawa na ławę

DW, Lipiec 10, 2011 9 Nie Lubię
Dzisiaj oglądałam program KAWA NA ŁAWĘ Bogdana Rymanowskiego i dawno nie byłam tak podirytowana. Zastanawiam się jak można zapraszać ludzi jak Adam Hofman, który nie zna elementarnych zasad dobrego zachowania.
Przerywa, nie słucha, manipuluje dyskusje, jest sam dla siebie i zachowuje się egoistycznie. Zwraca się w imieniu kobiet, czego nie znoszę !!!! Jestem kobietą , mam swoje zdanie i jeżeli ktoś poprosi mnie o wypowiedź, to chętnie się wypowiem. Jednak nie życzę sobie, żeby taki ktoś jak Pan Adam Hofman wypowiadał się w moim imieniu. Na słowa WY i MY jestem uczulona !
Nie zajmuję się polityką, nie jestem fanką żadnego ugrupowania, jednak zwracam uwagę na maniery i zachowanie osób, które są medialne. Do dzisiaj nie wiedziałam jaką funkcje pełni Pan Adam Hofman.
Jedno jest pewne, dużo się musi uczyć i nie jest dobrym przykładem ! Dlatego polecam bloga Macieja Brzozowskiego, SZTUKA BYCIA I OBYCIA który uczy kindersztuby. http://www.rmfclassic.pl/blogi/maciej-brzozowski/

LINK4- NIE POLECAM !

DW, Lipiec 02, 2011 7 Nie Lubię
Na początku czerwca jadąc do Kielc samochodem Lancia Delta uszkodziłam przednią lewą oponę. Podjechałam na stację benzynową, gdzie zmieniono mi koło na zapasowe, na tak zwaną dojazdówkę.
Po przyjeździe do Warszawy mój mąż zgłosił szkodę w LINK 4, gdzie miałam ubezpieczenie auto-casco i już 9 czerwca samochód został zbadany przez przysłanego przez ubezpieczyciela rzeczoznawcę.
Napisałam “zbadany”, ponieważ rzeczoznawca, wezwany do uszkodzonego koła, które było w bagażniku, poprosił o wystawienie samochodu z garażu, sfotografował auto z wszystkich stron a następnie wyjął jakiś przyrząd i zaczął nim badać karoserię i zapisywał wyniki badania w jakiś arkuszach. Ponieważ trwało to bardzo długo, mąż zapytał, co mierzenie lakieru ma wspólnego z uszkodzona oponą. Otrzymał odpowiedź, że takie ma polecenie od “centrali”. Jednocześnie dodał, że zakwalifikował do wymiany felgę i oponę i ocenę szkody dostanę w ciągu 2 dni. Poza numerem szkody i swoim nazwiskiem nie zostawił mi żadnego protokołu.
Za chwilę minie czwarty tydzień od wizyty rzeczoznawcy.
Dzwoniliśmy do LINK 4 i powiedziano nam, że teraz trwa “wycena” szkody.
Nie zgodzono sie na połączenie nas z jakąś osobą z nadzoru lub przyjmującą reklamacje.
Ciekawa jestem, ile trwa wycena, jeśli zdarzy się poważny wypadek.
Samochodem nie mogę jeździć, bo mam tylko koło “dojazdowe”.
Jak myślicie? Ile jeszcze czasu będę czekała na wycenę koła przez LINK 4? W internecie każdy można znaleźć hurtownię z oponami w ciągu kilku minut. Ile czasu potrzebuje LINK 4?
Co sądzicie o LINK 4, czy warto tam się ubezpieczać?.