Opinie

Pierwsze Damy

DW, Lipiec 30, 2016 1 Opinie

Nie jest łatwo oceniać czyjś strój, zwłaszcza gdy wszyscy oczekują sensacji lub robią sensację z jednego zdania, wyciągając je z kontekstu. Oceniając stylizacje moim celem jest uświadamiać. Osoby publiczne są żywymi przykładami, a my możemy wyciągnąć wnioski. Nigdy nie odważyłabym się oceniać czyjejś urody sugerując korekty plastyczne. Oceniam to, co z łatwością możemy zmienić bez żadnej ingerencji i dużych kosztów. Na prośbę internautów skomentuję styl naszych Pierwszych Dam.

FashionPhilosophy Fashion Week Poland - Zawodowa” kolekcja Zuzanny Kwapisz

DW, Listopad 13, 2015 0 Opinie
„Zawodowa” kolekcja Zuzanny Kwapisz

Minimalizm, klasyczne kolory, proste rozwiązania oraz spójność to niekwestionowane atuty tej kolekcji. Myślę, że niejedna firma związana z usługami znalazłaby dla siebie rozwiązania w zaprezentowanych rzeczach. Można w nie ubrać zarówno kelnerki, kosmetyczki w spa, jak i służbę zdrowia.

FashionPhilosophy Fashion Week Poland - Z nadzieją - Marta Kuszyńska

DW, Listopad 13, 2015 0 Opinie
Tego, co mogę życzyć projektantom, to mecenasów kolekcji, którzy sfinansują koszt uszycia, materiały i dodatki. Tego, czego nie mogą sfinansować, to wyobraźni, która pozostaje po stronie projektanta.

FashionPhilosophy Fashion Week Poland - Bezkompromisowe Kombokolor

DW, Listopad 13, 2015 1 Opinie
Dziewczyna z lasu - Kombokolor

Tak krytykowaliśmy Ewę Sabatin, która zaprojektowała kolekcję z Robertem Kutą, że duet stał się inspiracją dla innych projektantów. W tym przypadku Kombokolor użyło podobnych nadruków.

FashionPhilosophy Fashion Week Poland - A la francaise - La Metamorphose

DW, Listopad 13, 2015 2 Opinie
A la francaise - najnowsza kolekcja La Metamorphose Francuska nazwa, francuskie inspiracje, francuska piosenka… i polska interpretacja. Podobno podróże kształcą - ale nie w tym przypadku. Archaiczne modele, amatorskie wykończenia i stereotypowe podejście do mody.

'Rick Owens i jego "jądrowa" wizja blokuje konta na fb

DW, Styczeń 24, 2015 21 Opinie
Wczoraj na fb zrobiłam post na temat pokazu mody. Treść brzmiała: 'Rick Owens i jego "jądrowa" wizja. Nie wiem czy się śmiać czy płakać, ale chyba mamy "jajeczny" kryzys mody.
Co zrobić, żeby pisali o kolekcji na całym świecie?
Chwyt jest prosty.
Pozbawić modeli gaci i pokazać siusiaki jak "misie z okienka". Małe, duże, średnie. Do wyboru bez koloru, ale za to w różnych rozmiarach.
Drodzy Panowie!
Niech ta inspiracja zostanie tylko na wybiegu, bo klejnoty bezpieczniej jest chować:) P.S. Jak zostanę zablokowana przez fb to będzie Wasza wina:)" Tak jak myślałam, tak się stało. Rick Owens szerzy pornografię, taka informacja przyszła do mnie od FB. Za publikację zdjęć z kontrowersyjnego pokazu dostałam ostrzeżenie. 
Może być sytuacja, że skasują moje konto:)
No cóż… życie. Drugiego konta zakładać nie będę i cieszy mnie fakt, że mam jeszcze bloga :)  Wczorajszy post zrobił zamieszanie. "Tylko" 156 udostępnień i ponad 100.000 czytelników i kilkaset komentarzy. Jak widać, Rick Owens widział co robi! 

Tomaotomo Tomasz Olejniczak

Dorota Wróblewska, Kwiecień 14, 2014 0 Opinie
  Pierwszy pokaz w Warszawie Tomaotomo Tomasz Olejniczak i opinie na TAK i na NIE.
Kolekcja wzbudziła emocje i o to chodzi!

U mnie emocje wzbudziła nie tylko sama kolekcja, ale i otoczka wydarzenia.
Piękna sala SOHO, bardzo dobra obsługa pokazu i w dużych ilościach szafiarki, blogerki oraz celebrytki. Dobrze, że były dwie ścianki prasowe, bo dzięki temu wszyscy mieli szansę na zrobienie sobie zdjęcia.
Zwracał uwagę imponujący pierwszy rząd widowni, który okupowały Muzy projektanta. Od dziennikarek, szafiarek, celebrytek po aktorkę Weronikę Książkiewcz, która kibicuje projektantowi od lat i jest wyróżniającą się wielbicielką jego talentu.
Jeszcze przed rozpoczęciem głównego spektaklu, po obejrzeniu ilości stylizacji “pierwszego rzędu” można było już powiedzieć, że pokaz już się rozpoczął i do tego nie potrzebny był wybieg dla modelek, bo odbył się na widowni .
Jestem pełna podziwu, bo to wielka sztuka ubrać, zebrać i posadzić taką ilość celebrytów.  Notka prasowa:   "Weronika Książkiewicz (w sukience TOMAOTOMO), Magdalena Steczkowska (w kreacji TOMAOTOMO), Omenaa Mensah (w sukience TOMAOTOMO), Julia Kuczyńska (w zestawie TOMAOTOMO), Joanna Jabłczyńska (w sukience TOMAOTOMO), Ewa Wojciechowska (w zestawie TOMAOTOMO), Agnieszka Jastrzębska (w kreacji TOMAOTOMO), Paulina Sykut (w zestawie TOMAOTOMO), Agnieszka Sienkiewicz (w spódnicy TOMAOTOMO), Kasia Sokołowska (w spodniach i bluzce TOMAOTOMO)". Najważniejsze, że wszystkie panie zachwycone, szczęśliwe i wszystkie wyglądały jak kolorowo ubrane "siostry" z jednego klasztoru.

Sytuacja była dość komiczna, ale jednocześnie widowiskowa, bo Muzy prezentowały charakterystyczny materiał w różnych wersjach kolorystycznych. Wyjątkiem była Jessica Mercedes, która wyróżniała się od innych szafiarek/bogerek/celebrytek. Nie została wymieniona w notce prasowej, ale miała na sobie spódniczkę projektanta.
Niestety, po pokazie blogerka została skrytykowana przez "wielki świat mody" za stylizację.
Krytyka była tak okrutna, że blogerka postanowiła wyrazić swoje oburzenie namacalnie i środkowym palcem pokazała fack do wszystkich dziennikarzy świata.
Co to był za palec!
Do mnie może wystawić go dzisiaj, bo przychylam się do opinii i potwierdzam, że tego wieczoru  wyróżniała się niepotrzebnie zdeformowaną sylwetką . Tomaotomo mimo dobrej woli i chęci, tym razem nie pomógł.
Pokaz w pierwszym rzędzie wypadł średnio i tu potwierdza się teza, że nie w ilości Muz sztuka.

Kolekcje projektanta należą do dóbr luksusowych. Ceny kreacji od 600 zł do 3500 zł.
Tanie nie są, więc mam większe wymagania dotyczące wykonania i kreacji.

Skórzane modele były źle uszyte i deformowały kobiecą sylwetkę.

Trudno jest oceniać to co już było, bo tym razem w modzie było już wszystko. Połączenie skromnego stroju z koronką, klasyczne wzory sukienek, zarysowane ramiona w stylu bizneswoman z lat 80, ponadczasowe klasyki pełne subtelnej elegancji.    Pocieszający jest fakt, że jest to pierwszy pokaz TOMAOTOMO w Warszawie. Niewątpliwe Tomasz Olejniczak jest ambitnym, pracowitym i zdolnym projektantem, ale musi poszukać "klucza", który otworzy drzwi do identyfikacji. Tu potrzebny jest szósty zmysł, który każdy kreator powinien odnaleźć.
Jaki będzie kolejny pokaz?.......... zobaczymy. 

Kuczyńska bez żartów

Dorota Wróblewska , Listopad 26, 2013 3 Opinie
  Projektanci przyzwyczaili nas do spędów i oczekiwań na gwiazdy.
Niektórzy uważają, że ilość znaczy jakość. Fajerwerki, światła, ścianka prasowa robią wrażenie i są najważniejszym punktem programu.
Powiem szczerze, że duszę się pokazami, które nic nie wnoszą. Pokazami na których najważniejszy jest lans, a nie kolekcja.
Moda idzie w bardzo złym kierunku. „Kroniki” z pokazów są tanią sensacją, bo nie ważna jest kolekcja, ale to kto z kim wyszedł i w czym przyszedł. Z relacji w prasie można dowiedzieć się, że na pokazie Paprocki&Brzozowski, jakaś celebrytka była ubrana w BOHOBOCO lub odwrotnie.
Moda się popularyzuje i jest jej bardzo dużo, wychodzi z naszej szafy, telewizorów i lodówki.
I dobrze, że tak się dzieje, bo nadchodzi czas na weryfikację tego co dobre, wyjątkowe, twórcze i godne uwagi.
I nie chodzi tu o miejsce pokazu i celebrytki, ale o kolekcję, która jest najważniejszym punktem programu. Przed wyrażeniem opinii na temat pokazu Ani Kuczyńskiej opublikowałam jedno zdjęcie z pokazu Projektantki. Pokaz odbył się w bardzo kameralnym miejscu.
Jeden z komentarzy brzmiał – „Czy to żart?” Żartem jest robić pokaz, zaprosić 1000 osób, nie panować nad widownią, oczekiwać godzinę na pokaz i mieć w dupie tych, którzy byli punktualnie.
Żartem jest jedzenie sałatek na plecach innych podczas bankietu.
Żartem jest robić afery z powodu kto, gdzie siedzi lub gdzie powinien.
Żartem jest moda na celebrytów, którzy są wyznacznikiem obszernej relacji po pokazie.
Żartem jest zachwycanie się tym co mierne i tandetne.
Żartem jest przerost formy nad treścią.
Żartem jest obrażanie się na rzeczowe oceny kolekcji, aż po niezapraszanie ich autorów na kolejne pokazy.
Żartem jest zapominanie o sensie własnej kolekcji i topienie jej w drugorzędnych celach „około-pokazowych”.
Żartem jest zmiana własnego wizerunku marki, tylko dlatego, że komuś innemu się udało.
Żartem jest oceniać modelki, a nie kolekcje. Tym razem żartów nie było i chwała za to! Ania Kuczyńska to minimalistka z wyboru.
Jest mistrzem tego kierunku w modzie i fachowości w jego pielęgnowaniu. Projektantka uwielbia czerń i proste formy, które mają swój klimat i są od razu rozpoznawalne.
Kolekcja wiosna/lato zaskoczy nas odcieniami, które podkreślają minimalistyczną sylwetkę, pokazując przy tym precyzyjny krój.
Stroje Kuczyńskiej wyrażają piękno i równowagę. Projektantka nie ma problemu z konfrontacją jakości wykonania ubrań i pozwoliła obejrzeć kolekcję z bardzo bliska.
Każdy miał okazję przyjrzeć się i ocenić kunszt szycia, który w minimalistycznych projektach ma zasadnicze znaczenie.
Kolekcja wiosna/lato 2014 prezentuje ciekawą linię. Elegancka forma ukazuje rytuał i symbolikę odejmowania, która jest w minimalizmie celem nadrzędnym.
W kolekcji nie chodzi o trendy, ale o styl, który niewątpliwie jest. Zestawienia pełne wrażliwości są odbierane w sposób, o jaki Projektantce chodziło przy tworzeniu kolekcji. I to ma sens.

Zień zerwał z Zieniem

DW., Listopad 10, 2013 9 Opinie
Już drugi raz Maciej Zień ogłasza, że "zrywa" z Zieniem. Tym razem się udało, bo Zień nie pokazał Zienia. Nie pokazał do tego stopnia, że mam problem z opisem tego co widziałam. Kolekcja była dla mnie sporym, choć nie wiem czy pozytywnym zaskoczeniem. Sceneria, muzyka robiły wrażenie i całkowicie zdominowały prezentowane looki. Maciej Zień postanowił zaszokować, wzbudzić emocje i udało się, bo wszyscy mówią o miejscu, ale czy o to w modzie chodzi? A co z kolekcją?
Założeniem projektanta było pokazać nowe oblicze. Niedawno powiedział, że znudził się już swoimi projektami i tym razem zamierza zaskoczyć. Zaskoczył miejscem, bo jako pierwszy w Polsce zrobił pokaz w kościele. 
Od jakiegoś czasu dostrzegam napięcie, rywalizację, stres i spore emocje wśród projektantów. Walczą o swoją pozycję i chcą być w czołówce.
O pokazach mody myślą jak o wielkim widowisku, w którym wszystko jest ważne i powiązane ze sobą. Każdy szuka jakiegoś niezwykłego miejsca, próbuje zaskoczyć, często wręcz zaszokować publiczność, tak by na dłużej zapamiętała ich nazwisko. Odwołują się do wyczucia piękna ( ostatni pokaz Tomasza Ossolińskiego), innym razem prowokują (pokaz Zienia i Kościół), zahaczają o teatralność i tanie chwyty marketingowe ( Anna Kuczyńska i pośladki Dody) . 
Każdy z projektantów ma swoją wizję i pomysł na siebie. Każdy marzy o pokazaniu swoich projektów w sposób na tyle niezwykły, byśmy go zauważyli, docenili i uznali za osobowość. Jednak czy miejsce nie powinno być tylko dyskretnym tłem dla mody, która jakby na to nie patrzeć jest istotą pokazu.
Wracając do kolekcji Zienia, muszę powiedzieć, że mimo miejsca, w którym ją zobaczyliśmy nie zyskała. I nie jest sensacją, budzącym entuzjazm przełomem w twórczości projektanta. A muzyka z filmów " Rosemary's Baby " i "Brokeback Mountain" wykorzystana do pokazu w kościele, która zapewne miała nas zbulwersować w zderzeniu z miejscem, jedynie odwróciła nasze myśli od tego co istotne, czyli od mody. Poza tym ta sceneria nie spełniła roli dobrego tła dla przełomowej kolekcji. Sądzę, że znakomicie nadałaby się dla „klasycznego” Zienia, wręcz dla mody ślubnej. Może to wydać się banalne, zbyt oczywiste, ale moim zdaniem bardziej na miejscu. Odnoszę wrażenie, że zamiar przełamania kolejnego tabu średnio wypalił. A sceneria nie została wykorzystana właściwie. Zamiast zamierzonego efektu całość sprawiała wrażenie, że jest zaprojektowana przez młodego, zdolnego projektanta. Zabrakło wizji, której rozmach łączyłby się z miejscem, uzasadniał je.  Podstawowym celem każdego projektanta powinno być zrobienie czegoś lepszego od ostatniej kolekcji.
Ważne jest uwspółcześnienie wizerunku marki, jednak najważniejsza jest wiarygodność, charakterystyczny styl, który jest najcenniejszy w dorobku każdego twórcy. Tym razem było inaczej.   Fot.: Facebook – fan page Maciej Zień/ M.Palicki – Zoom

FASHION WEEK- Zrobieni na szaro!

Dorota Wróblewska , Październik 21, 2013 11 Opinie
Na Fashion Week spędziłam dwa dni.
Po przejściu po stoiskach ogarnął mnie wielki smutek. Pomyślałam, biedna ta nasza moda.
Biedna nie tylko dlatego, że większość osób szyje z taniej dzianiny, biedna bo nudna, smutna, bez pomysłu na siebie.
Rżniemy, rżniemy, rżniemy! I to potrafimy bardzo dobrze. Polska moda to kraina drwali, która rąbie "drzewo'' bez inwencji. Przez aleję projektantów przeszłam kilka razy. Myślę sobie może coś przeoczyłam, może patrzę zbyt krytycznie na stoiska. Mam zamiar coś kupić i nie jest to proste.
Podchodzę do wieszaków, dotykam ubrania i jestem przerażona poziomem szycia i kreatywności.
Worki dla każdego! Pytam się ile kosztuje płaszcz, który wyróżnia kolor.
Pani z uśmiechem podchodzi i mówi tak, jakbym trafiła na wielką okazję, płaszcz kosztuje "tylko" 1700 zł.
To rzeczywiście okazja tylko dla kogo?
Idę dalej i mam wrażenie, że cały czas stoję przy tym samym stoisku. Wszystko na jedno kopyto. Szary smutek z gumką w tle.
O co w tym wszystkim chodzi?
Nie winię organizatorów za to, że dopuszczają takie stoiska, bo rozumiem, że biznes musi się kręcić, ale winię zdobywców szarej bawełny za to, że nie mają pomysłów i sprzedają szmaty w cenie złota. Dzianina DRESOWA jest przyjemna w dotyku i zapewnia przyjazną dla ciała cyrkulację powietrza.
Jednak gdy patrzę na wszystkie projekty to tracę oddech, duszę się. Czy wszyscy mamy chodzić w dresach, które „żyją” do pierwszego prania?
Cenię sobie wygodę, ale są jakieś granice. Nie róbmy z tego wielkiej twórczości, bo „prochu” z szarej dzianiny jeszcze nikt nie wymyślił.
Czy projektanci robią nas „na szaro”? Obserwując się wzajemnie i widząc, że „to się sprzedaje”, wchodzą także na „drogę szarej bawełny”. Ulica odczytuje to jako modę i jesteśmy pochłaniani przez dresowe dzianiny tak, że za chwilę będziemy wyglądali jednolicie jak obywatele sowieckiego łagru. A gdzie zgubiliśmy indywidualność?
Moda to biznes, ale „pod skórą” powinna istnieć kreatywna myśl projektanta. Tu trudno ją zauważyć, a szara sieczka rozrasta się przez pączkowanie. A to przecież Fashion Week. Wydarzenie, którego celem jest promowanie talentów. Dlaczego projektanci szyją z dzianiny? 1. Wynik sukcesu marek takich jak „RISK MADE IN WARSAW”, które jako pierwsze osiągnęły sukces w tej dziedzinie.
2. Cena materiału od 6 zł do 30 zł za metr.
3. Proste formy. Oszczędność na konstruktorach.
3. Brak krawieckich dodatków.
4. Szybki wyrób.
5. Sztampowe projekty. Jakie korzyści ma klient
1. Wygodę tu i teraz przeważnie do pierwszego prania. C.D.N W pierwszych rzędach obserwuję Panie z laptopami, które piszą eseje na temat kolekcji.
A ja siedzę i myślę o czym i o kim by tu pisać. Ratunku!