DW.

Zień zerwał z Zieniem

Listopad 10, 2013 9 Opinie

Już drugi raz Maciej Zień ogłasza, że "zrywa" z Zieniem. Tym razem się udało, bo Zień nie pokazał Zienia. Nie pokazał do tego stopnia, że mam problem z opisem tego co widziałam. Kolekcja była dla mnie sporym, choć nie wiem czy pozytywnym zaskoczeniem.

Sceneria, muzyka robiły wrażenie i całkowicie zdominowały prezentowane looki. Maciej Zień postanowił zaszokować, wzbudzić emocje i udało się, bo wszyscy mówią o miejscu, ale czy o to w modzie chodzi?

A co z kolekcją?
Założeniem projektanta było pokazać nowe oblicze. Niedawno powiedział, że znudził się już swoimi projektami i tym razem zamierza zaskoczyć. Zaskoczył miejscem, bo jako pierwszy w Polsce zrobił pokaz w kościele. 
Od jakiegoś czasu dostrzegam napięcie, rywalizację, stres i spore emocje wśród projektantów. Walczą o swoją pozycję i chcą być w czołówce.
O pokazach mody myślą jak o wielkim widowisku, w którym wszystko jest ważne i powiązane ze sobą. Każdy szuka jakiegoś niezwykłego miejsca, próbuje zaskoczyć, często wręcz zaszokować publiczność, tak by na dłużej zapamiętała ich nazwisko. Odwołują się do wyczucia piękna ( ostatni pokaz Tomasza Ossolińskiego), innym razem prowokują (pokaz Zienia i Kościół), zahaczają o teatralność i tanie chwyty marketingowe ( Anna Kuczyńska i pośladki Dody) . 
Każdy z projektantów ma swoją wizję i pomysł na siebie. Każdy marzy o pokazaniu swoich projektów w sposób na tyle niezwykły, byśmy go zauważyli, docenili i uznali za osobowość. Jednak czy miejsce nie powinno być tylko dyskretnym tłem dla mody, która jakby na to nie patrzeć jest istotą pokazu.
Wracając do kolekcji Zienia, muszę powiedzieć, że mimo miejsca, w którym ją zobaczyliśmy nie zyskała. I nie jest sensacją, budzącym entuzjazm przełomem w twórczości projektanta. A muzyka z filmów " Rosemary's Baby " i "Brokeback Mountain" wykorzystana do pokazu w kościele, która zapewne miała nas zbulwersować w zderzeniu z miejscem, jedynie odwróciła nasze myśli od tego co istotne, czyli od mody. Poza tym ta sceneria nie spełniła roli dobrego tła dla przełomowej kolekcji. Sądzę, że znakomicie nadałaby się dla „klasycznego” Zienia, wręcz dla mody ślubnej. Może to wydać się banalne, zbyt oczywiste, ale moim zdaniem bardziej na miejscu. Odnoszę wrażenie, że zamiar przełamania kolejnego tabu średnio wypalił. A sceneria nie została wykorzystana właściwie.

Zamiast zamierzonego efektu całość sprawiała wrażenie, że jest zaprojektowana przez młodego, zdolnego projektanta. Zabrakło wizji, której rozmach łączyłby się z miejscem, uzasadniał je. 

Podstawowym celem każdego projektanta powinno być zrobienie czegoś lepszego od ostatniej kolekcji.
Ważne jest uwspółcześnienie wizerunku marki, jednak najważniejsza jest wiarygodność, charakterystyczny styl, który jest najcenniejszy w dorobku każdego twórcy. Tym razem było inaczej.

Fot.: Facebook – fan page Maciej Zień/ M.Palicki – Zoom

Komentarze

Skomentuj post

Wszystkie pola są wymagane, twój e-mail nie zostanie opublikowany