DW

Atrakcyjny Kazimierz :)

Lipiec 30, 2012 0 Podróże

W zeszłym tygodniu byłam dwa razy w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. W środku tygodnia ( wtorek) i na weekend.
Piszę o tym, bo weekend w Kazimierzu robi różnicę.
Większy tłok, kolejki i wyższe ceny. Jeżeli chodzi o scenerię słynnego miasteczka nad Wisłą, pozostaje bez zmian :) Wisła........ dalej płynie i to w tym samym kierunku. Podczas pobytu w Kazimierzu miałam okazję rozmawiać z tubylcami na temat rozwoju Kazimierza, który od lat kompletnie się nie zmienia. Podobno są renowacje, powstają nowe domy lub apartamenty, ale turysta nie widzi nic prócz wyższych cen. Dlaczego tak się dzieje?

Okazuje się, że Kazimierz żyje w weekendy i święta, dlatego musi być drogi. Mieszkańcy nie mają wyjścia. Już w niedziele wieczorem robi się pusto, nawet w wakacje. Czy tak jest? Jest. Byłam, widziałam i wyjechałam. Tak jest! Dlaczego tak się dzieje?. Zapewne przyczyn jest wiele i nie będę w to wnikać, jednak ceny robią swoje.

Miasteczko urokliwe i warte odwiedzin, ale ma pewne wady. Jedną z nich są CENY, które zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Weekend dla dwóch osób w hotelu ** kosztuje 570 zł. Skromna obiadokolacja na dwie osoby 100 zł ( chłodnik, pierogi, woda), deser “u Dziwisza” 50 zł ( kawa, ciastko). Zaraz ktoś napisze, że można taniej, zgadza się, można. Najbardziej absurdalne menu, które widziałam to w “ ZIelonej Tawernie” -ziemniaki z zsiadłym mlekiem - 20 zł Być może krowa ekologiczna i ziemniaki organiczne, tego nie sprawdziłam. Za sentyment do maślanki trzeba słono zapłacić, zwłaszcza w weekend.

I tak posłuchałam od “Kazimerczyków” co można, co wypada, na co trzeba uważać, ile się czeka na pozwolenia, jak z turystami i co się dzieje w Kazimierzu.

Zacznijmy od nieruchomości. Zagrzybiony dom nad Wisłą za jedyne milion dolarów. Działka 1600 m i widok na Wisłę pod warunkiem, że nasza szyja ma “dźwigowy wysięg” lub należy do żyrafy.
Oczywiście każdy Tomek ma swój domek i każdy domek może mieć swoją cenę, ale milion dolarów za chałupę z grzybkiem to lekka przesada. Remont nie jest prosty, bo nawet pomalowanie chałupy w tym samym kolorze musi mieć pozwolenie konserwatora “zabytków”, który rezyduje w Lublinie i podobno na nic się nie zgadza.

Widziałam ładny nowy dom –restaurację na przeciwko hotelu Wenus. Ładny, nowa restauracja, sezon turystyczny, ale zamknięte, Podobno właściciel “wysunął” jedno z okien o kilka centymetrów w stosunku do planu. Nie mogłam się dowiedzieć, w którym kierunku. Może okno było za blisko Wisły? A może otwarcie nowej restauracji nie było na rękę innym restauratorom?

No cóż drodzy Państwo, morał z tej opowieści jest taki, że jak do Kazimierza to nie na weekend tylko w tygodniu, a jeśli ktoś chciałby nabyć tu jakąś nieruchomość, to może warto poczekać jak "Kazik" będzie bardziej normalny i rozwojowy.

Skomentuj post

Wszystkie pola są wymagane, twój e-mail nie zostanie opublikowany