Showbiznes

ZZA KULIS: WARSAW FASHION STREET- Patrycja Calińska

Patrycja Calińska , Lipiec 02, 2015 0 Showbiznes
Kiedy zaczynałam pracę jako asystentka pani Doroty – a było to zaledwie 4 miesiące temu – prace nad Warsaw Fashion Street właśnie się rozpoczynały. „Zobaczysz, jak to wszystko wygląda od kulis. Dopiero zaczynamy szukać Partnerów, więc jeszcze wszystko przed nami”. O tym, jak bardzo przed nami, mogłam się przekonać przez kolejne miesiące. Setki spotkań, ustaleń, zobowiązań, kłopoty (jak zwykle!) z władzami miejskimi i logistyczna gimnastyka... a wszystko po to, by podarować Warszawie i jej mieszkańcom zaledwie dwudniowy event, błahą, jak może się wydawać, rozrywkę, jaką jest moda. O tym, że warto się starać, przekonujemy się tak naprawdę dopiero w wieczór samego wydarzenia. Na cztery miesiące wcześniej nie wiadomo jeszcze nic – ani kiedy event się odbędzie, ani w którym miejscy Traktu Królewskiego, ani – czy. Na starcie mamy kilku partnerów, znanych z poprzednich lat – i brak jakiejkolwiek gwarancji, że uda się zebrać resztę pieniędzy, które umożliwią organizację tegorocznej edycji. Codzienność w biurze to omawianie warunków aktywności partnerów podczas wydarzenia, dogadywanie świadczeń, jakie zobligowani jesteśmy wobec nich wypełnić, ustalanie głównych punktów programu, liczne spotkania koordynujące współpracę oraz służące pozyskaniu nowych partnerów. Setki stron notatek, żeby nie pomieszać wymagań i zobowiązań wobec poszczególnych firm i marek. Na dwa miesiące przed eventem rozpoczynają się rozmowy z miastem – a w nich oczywiście same problemy.  Ponownie nie otrzymaliśmy wsparcia od władz miejskich – nawet w postaci zwolnienia z opłat za użytkowanie ulicy. Cóż, zostaje po raz kolejny pozazdrościć Łodzi Ratusza, który jest jednym ze współorganizatorów fashion weeku, który nie ma „Łodzi” w nazwie... Miesiąc przed znamy właściwie większość kolekcji prezentowanych w Gali oraz zarys programu wydarzenia. W tym roku było to także dogadywanie występujących na scenie artystów i ciąg dalszy rozmów z Partnerami. Wtedy też umawiane są pierwsze spotkania produkcyjne, castingi dla modelek i dzieci.

 Dwa tygodnie przed ostatecznie domykana jest lista wystawców, projektantów i sponsorów, a koordynatorzy wydarzenia są w stałym kontakcie z produkcją wykonawczą, która ma za zadanie wcielić w życie wszystkie życzenia naszych Partnerów. Logistyka ustawiania sceny, aut i namiotów, banery, siatki, plan ogródka – wszystkie te ustalenia wymagają maksymalnego skupienia i precyzji. Oczywiście w międzyczasie wiele rzeczy się zmienia, tak więc ta część prac to w znacznej mierze opanowywanie pojawiających się zmian. W tym czasie dopinamy też materiały drukowane, układamy listę gości, wybieramy muzykę do pokazów i ustalamy ich szczegółową kolejność. To moment, w którym wszystkie szczegóły okazują się istotne: to, ile szerokości ma ulica na wysokości Wareckiej, jakiego koloru mają być wystawiane samochody i gdzie znajdzie się podłączenie do prądu.  Na tydzień przed Warsaw Fashion Street zaczynamy żywić się stresem. Czasem jeden ze sponsorów postanowi zmienić wcześniejsze ustalenia, w związku z czym plan Imprezy znów staje na głowie.
W ostatnim tygodniu rozsyłamy też zaproszenia, pracujemy nad scenariusz technicznym i scenicznym. W niedzielę wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, a jakikolwiek poślizg oznacza zmiany w całym programie imprezy.  Weekend to balansowanie na granicy wytrzymałości. Ja byłam przydzielona do pomocy w garderobie – nadzorowałam wypożyczanie butów do pokazów, więc właściwie przez cały dzień, razem z dziewczynami oddelegowanymi w tym celu z firmy, dobierałam modelkom buty, notowałam ich kolejność w pokazach i rozmiar, jakiego potrzebują w określonym modelu. Trzeba było też zachowywać łączność między różnymi pionami produkcji, specami od multimediów, technicznymi, Partnerami, artystami i Gwiazdami. I choć wydaje się to bułką z masłem, zajmuje mnóstwo czasu i generuje sporo stresów – trzymanie harmonogramu w ryzach jest prawdziwym wyzwaniem. Niedzielę wytrzymaliśmy chyba siłą woli. Nieprzespana lub prawie nieprzespana noc, a przed nami najważniejszy dzień: trzeba dopilnować pokazów dziecięcych, nanieść kilka zmian do scenariusza i multimediów, dopilnować, żeby kolejność pokazów się nie posypała, a Gwiazdy przybyły na czas. A na backstage'u (i nie tylko) co i rusz pojawia się jakiś problem, który błyskawicznie trzeba rozwiązać. Największa nauka, jaką wyniosłam z tegorocznej edycji Warsaw Fashion Street: produkcja wykonawcza to głównie umiejętność radzenia sobie z problemami, które pojawiają się w tzn. międzyczasie. Co i rusz zmienia się hierarchia priorytetów: nagle okazuje się, że reżyserka i backstage nie mają łączności, Gwiazda występująca w pokazie spóźnia się, a jedna z modelek słabnie. A my nie możemy pozwolić, żeby coś się nie udało. Wszystkie wyżej opisane sytuacje i problemy miały miejsce – ale mamy nadzieję, że nie zawędrowały poza kulisy. To było moje drugie Warsaw Fashion Street oglądane zza sceny (dwa lata temu byłam wolontariuszką w garderobie), ale pierwsze, które przeżyłam od A (pozyskiwania pierwszych partnerów) do Z (sprzątania po wieczornej gali). I tak jak dwa lata temu byłam po ostatnim pokazie piekielnie zmęczona, tak po tegorocznych – wciąż podekscytowana, niezwykle dumna i wzruszona. Zmęczenie wychodzi z nas właściwie do tej pory, ale oglądanie fotorelacji z wydarzenia wciąż daje tyle samo satysfakcji. Po domknięciu wszystkich spraw produkcyjnych i dostarczeniu prasie informacji oraz zdjęć z wydarzenia, jutro nie przychodzimy do pracy – i chociaż wolne jest w pełni zasłużone, już dziś czujemy się dziwnie, nie mając przed sobą listy rzeczy do zrobienia.

 Jak żyć, pani Doroto, jak żyć? Odpowiedź jest tylko jedna: od poniedziałku zaczynamy prace nad kolejnym eventem.
  Patrycja Calińska

Warszawscy dealerzy Volkswagena zapraszają 27-28 czerwca na ul. Nowy Świat

DW, Czerwiec 22, 2015 1 Showbiznes
Warszawscy dealerzy Volkswagena zapraszają 27-28 czerwca na ul. Nowy Świat w Warszawie na wielkie święto mody i kultury - X edycję WARSAW FASHION STREET. Wzdłuż ulicy zostanie wyeksponowanych kilkanaście najnowszych modeli wszystkich marek Volkswagen. Niewątpliwą atrakcją będzie futurystyczny VW XL1, zbudowany niemal w całości z włókna węglowego. Xl1 ze zużyciem paliwa 0,9l/100 km jest najoszczędniejszym produkowanym seryjnie samochodem na świecie! Na wszystkich Gości czekać będzie również wystawa specjalna samochodów w modowych aranżacjach. Odwiedzający będą mogli zrelaksować się w namiocie Volkswagena, w którym znajdą się także atrakcje dla dzieci. Przez cały czas trwania wydarzenia dealerzy zapewniają konsultacje ze sprzedawcami oraz możliwość zapoznania się z ofertą finansową Volkswagen Bank. W niedzielę od godz. 13:00 na scenie głównej będzie można podziwiać także najnowszą wersję legendarnego Volkswagena New Beetle. Na wydarzenie zapraszają Partnerzy Główni Wydarzenia - dealerzy marki Volkswagen w Warszawie: Chylińscy, Krotoski-Cichy, Porsche Połczyńska, Rowiński-Wajdemajer, Sobiesław Zasada i Auto Szewczyk.


Dzień z życia Doroty Wróblewskiej

Patrycja Calińska, Marzec 22, 2015 2 Showbiznes
Dzisiaj nie ja napiszę o sobie.
Tym razem przez cały dzień towarzyszyła mi Patrycja, która napisała krótki felieton ze spędzonego razem dnia.
"Musiałyśmy przeliczyć siły na zamiary – i zamiast publikować posty w czasie rzeczywistym, prezentujemy raport z naszego dnia, który okazał się na tyle intensywny, że musiałyśmy zrezygnować ze swojego ambitnego pomysłu pisania „na gorąco”. Uchylamy rąbka tajemnicy, jak wygląda życie producenta oraz czym tak naprawdę zajmuje się Dorota Wróblewska.
Z panią Dorotą spotykam się w biurze na Saskiej Kępie kilka minut po 10 – choć z wpisu na Facebooku wiem, że już od 8 jest na nogach. Szybko ustalamy plan dnia i omawiamy mój tekst z prezentacji nowej kolekcji torebek Sabriny Pilewicz oraz informację prasową, przygotowaną przeze mnie dla biżuterii FORGET-ME-NOT/PECUNIA na targi biżuteryjne AMBERIF, które odbędą się w Gdańsku. Kiedy "praca domowa jest już odrobina”, w biurze pojawia się p. Joanna Klaybor – scenografka, która tym razem odpowiada za zapewnienie PECUNII pięknej oprawy – przywiozła gabloty, w których biżuteria zostanie zaprezentowana. Rzut oka na przywiezione rzeczy, kilka słów na temat aranżacji zamienionych z p. Joanną, i już wybiegamy na spotkanie z Łukaszem Jemiołem. W jego nowym butiku na Mokotowskiej robimy szybki przegląd wiosenno-letniej kolekcji projektanta. Pani Dorota jest zachwycona nie tylko kolekcją, ale i nowym salonem, który robi wrażenie. Później przechodzimy do pobliskiej kawiarni, by omówić wydanie albumu, którym projektant chce uczcić 10-lecie istnienia swojej marki. Po 20 minutach i szybkich ustaleniach przejeżdżamy do Ministerstwa Gospodarki, gdzie już o godzinie 13.00 p. Dorota ma wykład na temat ubioru w biznesie na konferencji "Być kobietą". Po wszystkich atrakcjach związanych z wizytą w Ministerstwie (przejściu przez bramki i kontrole bezpieczeństwa) wchodzimy na salę wypełnioną przez przedsiębiorcze kobiety. Ponad trzysta kobiet w jednym miejscu. Po wręczeniu nagród i wyróżnień przez wicepremiera Janusza Piechocińskiego, swoje wystąpienie zaczyna Pani Dorota. Błyskawicznie nawiązuje kontakt z publicznością i zaprasza na scenę kilka pań, które poddały się ocenie Prowadzącej. Na przykładzie ochotniczek z publiczności p. Dorota udziela praktycznych rad, jak kreować – lub poprawić – swój wizerunek w biznesie. Po 40-minutach Prelegentka schodzi ze sceny – ale na uboczu Sali konferencyjnej prze kolejne 40 min udziela indywidualnych porad dla kobiet spragnionych wiedzy o kształtowaniu profesjonalnego wizerunku.
Po 15-tej wybiegamy z ministerstwa i jedziemy do biura. Szybka przekąska w biegu, kawa na wynos – a my udajemy się do studia nagraniowego gdzie produktowany jest program telewizyjny o modzia, a p. Dorota została zaproszona w charaketrze eksperta. W drodze na nagranie ustalamy moje obowiązki na następny tydzień, omawiamy szczegóły pomysłów, które pojawiły się w międzyczasie, szukamy pociągu do Krakowa (p. Dorota ma tam jutro wykład), a p. Dorota wykonuje szereg telefonów, żeby zamknąć liczne sprawy z bieżącego tygodnia.
Szybki make-up, garderoba, kilka słów zamienionych z Joanną Horodyńską i oczekiwanie na ekipę i p. Dorota wchodzi na plan – ja uciekam z niego po 18.00, ale zdjęcia do programu potrwają aż do 22.00
Ale to nie koniec – bo już  jutro zaplanowane  są inne spotkania i wyjazd. Kolejny tydzień zapowiada się równie emocjonująco. Dzień jak co dzień- powiedziała Pani Dorota".

Ankieta szkoleniowa

DW, Styczeń 28, 2015 5 Showbiznes
Od lutego 2015 ruszamy z Centrum Szkoleniowym  dla firm i osób indywidualnych.
Do współpracy zaprosiłam specjalistów w swoich dziedzinach, czynnie wykonywujących swój zawód. Będziemy organizować, kursy, warsztaty i szkolenia. Weź udział w naszej ankiecie i napisz w komentarzu jaka tematyka szkolenia Cię najbardziej interesuje i dlaczego. Najciekawszy komentarz zostanie nagrodzony darmowym szkoleniem w danej dziedzinie. UWAGA! Komentarz musi być umieszczony na moim blogu.
Rozstrzygnięcie 1.02.2015
 
TEMATY SZKOLEŃ: 1. KOD UBIORU I AUTOPREZENTACJA DLA NIEJ I DLA NIEGO - "New business look"-  modnie, nowocześnie i odpowiednio do okoliczności. Jak zrobić dobre wrażenie. 2. STRATEGIA BUDOWANIA MARKI- doradztwo dla firm, marek rodzinnych, marek indywidualnych i łączonych. Przekształcanie marek, promocja marki, ugruntowanie pozycji. 3. WARSZTATY DZIENNIKARSKIE- kreatywne pisanie i kształtowanie umiejętności zdobywania informacji. 4. SZKOLENIA Z PR I PROMOCJA MARKI- promocja marki w mediach. 5. INDYWIDUALNE OPRACOWANIE WIZERUNKU PRZEZ DOROTĘ WRÓBLEWSKĄ- Personal shopping, opracowanie stylu, świadome tworzenie wizerunku, analiza garderoby. 6. WARSZTATY MAKIJAŻU- Makijaż tylko dla Ciebie. Zmiana wizerunku. 7. AUTOPREZENTACJA I WYSTĄPIENIA PUBLICZNE 8. STYL I AUTOPREZENTACJA 9. WARSZTATY STYLIZACJI- profesjonalny kurs stylizacji ubioru. Praktyczne ćwiczenia. Zasady modelowania sylwetki, style w modzie, kompozycje, ikony mody, sesja, dodatki i akcesoria. 10. WARSZTATY FASHION EVENT- podstawy produkcji wydarzeń. Jak zrealizować event z sukcesem.

Modny Rok 2014-Podsumowanie

DW, Grudzień 20, 2014 2 Showbiznes
W kilku słowach o naszej modzie 2014.
Mój wpis nie jest przewodnikiem po wszystkich pokazach, które odbyły się w tym roku. Niemożliwe jest ocenić wszystkich i wszystko.
To będą moje uwagi i podsumowanie do tego co obserwuję, jako osoba zajmująca się tym tematem.
Polska Moda rozwija się i z roku na rok ma lepszą kondycję, ale żeby było lepiej powinniśmy mieć więcej wyobraźni, odwagi, funduszy i pomysłów, które prowadzą na szczyt.
Projektantów mamy wielu, bo każdy może być kreatorem, ale tych, którzy robią modny biznes tylko kilku. Zmiany w modzie, to nie tylko zmiana koloru sukienki i fasonu, ale i strategia marki, nowe technologie, procesy twórcze. Wielkim sukcesem jest stworzenie takiej charakterystycznej marki, jak to zrobił Robert Kupisz, ale niewielu projektantów ma taki cel.
Właśnie tworzenie Marki to prawdziwe wyzwanie, które po pewnym czasie może zamienić się w wielki biznes. W tym przypadku potrzebna jest strategia i konsekwencja, należy zapoznać się z system mody. MONOPOL
Dopóki Kasia Sokołowska będzie miała monopol na wszystkie pokazy, to nie zobaczmy prawdziwej rywalizacji nie tylko samych szmat, ale i widowiska. Cenię Sokołowską, uważam że jest najlepsza, ale jestem podobnego zdania co Michał Witkowski. Jeden reżyser na rynku polskiej mody to stanowczo za mało. MODNY BIZNES
Moda powinna być biznesem, a nie tylko samą zabawą. Moim marzeniem jest zobaczyć pierwszą kampanię reklamową polskiego projektanta wykupioną w prasie. Obecnie widzimy promocję w rubrykach towarzyskich i w podpisach przy sesji. Środków na promocję brak. Gdzie jest biznes? REGULARNOŚĆ
W dzisiejszych czasach nie sztuką jest zrealizować pokaz mody, sztuką jest zachować regularność. Brakuje nam konsekwencji i funduszy. Jeden pokaz na dwa lata, to stanowczo za mało. Ukłon w kierunku Łukasza Jemioła, który jako jedyny na rynku mody w Polsce przygotowuje cztery kolekcje rocznie. PRÓŻNOŚĆ I CIĄŻE
Pokazy stały się widowiskiem próżności. Nie jest ważne, co zaprezentował projektant, liczy się kto przyszedł, w czym i z kim. Mamy zdjęcia i krytykę „ze ścianki”, bo tylko to się przebija w mediach, a nikt nie czyta ( statystyki) oceny prezentowanych kolekcji.
Ta sytuacja powoduje, że wiemy o niektórych pokazach tylko dzięki szafiarkom i ciążom celebrytek. PRZEŁAMANIE
Wielkie brawa dla Ani Kuczyńskiej, która przełamała wieczorne modowe widowiska i realizuje pokazy dla branży. Udowodniła, że w modzie nie chodzi o wielkie przestrzenie i setki zaproszonych gości.
Kreatorka, jako jedyna w Polsce, realizuje kameralne pokazy prasowe w godzinach pracy. Na żadnym pokazie nie widziałam tylu dziennikarzy i redaktorów co u Ani Kuczyńskiej. POMYSŁ I PIENIĄDZE
Uznanie dla LaManii, nie za kolekcję, bo nie byłam na pokazie i jej nie oceniam, ale aranżację hali SOHO. To był pierwszy pokaz w tym miejscu, gdzie organizatorzy zadbali o to, żeby wejść do innego świata. Były pieniądze, pomysł i są efekty. OCZEKIWANIE NA POKAZ
Oczekiwanie… Każdy z nas ma swoje obowiązki. Właśnie pójście na pokaz, na który dostałam zaproszenie, traktuję jako zawodową powinność. Czas dla mnie jest bardzo cenny i nie akceptuję tego, że niektórzy organizatorzy mają nas w głębokim poważaniu. Uważam, że wielkim nietaktem jest sytuacja, kiedy zaproszeni goście oczekiwali ponad godzinę na celebrytki.Tak jak stać mnie na taksówkę, tak nie stać mnie na czekanie. Pokazy nie są dla mnie spotkaniem towarzyskim. Towarzysko spotykam się gdzie chcę i z kim chcę. Pokazy traktuję zawodowo, moim celem jest zobaczyć i ewentualnie ocenić kolekcje. Tam gdzie długo czekam, tam nie chodzę, dlatego o pokazach Paprocki&Brzozowski, którzy biją rekordy w oczekiwaniu na pokaz, nie napiszę nic. UZNANIE
Uznanie dla Mariusza Przybyskiego, który zaprezentował światowy poziom kolekcji. Tu nie było półśrodków. Po ostatnim pokazie "mianuje" Przybylskiego na projektanta roku. MODNY ZRYW
Pokazów było wiele, ale nie wiele z nich było godne zapamiętania. Najbardziej wspominam kolekcje Dawida Wolińskiego, który przeniósł nas na chwilę do wielkiego świata mody. Szkoda, że tylko na chwilę, bo potencjał tego projektanta jest niebywały. ŻEBY BYĆ NIE TRZEBA BYWAĆ
Przykładem jest kariera Natashy Pavluchenko i Moniki Ptaszek, które są, tworzą i zarabiają. Może największym atutem tych projektantek jest fakt, że realizują swoje plany z daleka od Warszawki? NADZIEJA
Kolejni projektanci wchodzą na scenę polskiej mody. W przyszłym roku będzie ich wielu. Mam nadzieję, że młode pokolenie będzie pamiętać o tym, że ważne jest nie tylko show, ale i cała strategia marki, którą warto wcześniej opracować i konsekwentnie realizować.. Wszystkim kreatorom życzę Szczęśliwego Nowego Roku.
Dziękuję za pamięć, zaproszenia i wrażenia, bo niezależnie jakie są, to były podstawą moich przemyśleń.
 

Las Vegas po polsku

Dorota Wróbewska, Marzec 31, 2014 5 Showbiznes
Doszło do tego, że nie mogę nic napisać, bo każde pytanie traktowane jest jak stwierdzenie, uśmieszek za szyderstwo, a krytyka jak atak.
Ostatnio opublikowałam stylizację znanej szafiarki Jess Mercedes z komentarzem: "bez komentarza".
Oczywiście wróżbitów u nas dostatek i wszyscy wiedzieli, co autorka miała na myśli.
W ciągu chwili otrzymałam kilkanaście e-maili, zwiększyła mi się lawinowo ilość "fanów" i dostałam baty!
Wróblewska atakuje Mercedes! Zaczynam mieć wrażenie, że szafiarek się nie tyka, bo są święte.
No cóż…
Akceptuje wszystkie komentarze całego świata, które zachwycają się stylem szafiarek i wyrażają swoje ochy i achy.
Nie podważam stanowiska, ale mam prawo napisać swoje zdanie. Nie przeżywajcie moich ocen jak mucha pierwszej ciąży, bo szkoda Waszego zdrowia.
Nie jestem w sekcie i nie modlę się do szafiarek z prośbą o zdjęcie z dzióbkiem i nie mam zamiaru cukrować tylko dlatego, że ktoś jest popularny.
Za stara jestem na piaskownicę i nie mam powodów do zazdrości, wręcz przeciwnie.
Szafiarki na własną prośbę stały się celebrytkami i nie ma co się dziwić, że poddawane są ocenie- pozytywnej lub negatywnej. Wiele osób zapytało mnie o zdanie na temat stylizacji, więc bardzo proszę.
"Może suknia duetu Paprocki&Brzozowski jest efektowna, ale nie w takich okolicznościach.
Brakuje naturalności, swobody i nowoczesności.
Przez ekran przebija się zapach lakieru do włosów.
Mamy poważną Panią prosto od fryzjera, która przyszła na bal, tylko pomyliła lokalizacje. Kreacja w stylu Las Vegas odpowiednia na scenę do wręczenia lub odebrania nagrody.
Do pełni szczęścia zabrakło asysty dwóch małych druhen trzymających tren i trzeciej sypiącej kwiatkami."   UWAGA! To jest moja subiektywna ocena stylizacji, a nie charakteru!
Podziwiam szafiarkę za wejście na rynek mody, ale tym razem jestem na NIE.
  Na scenie w światłach reflektorów suknia wygląda zjawiskowo. W tej samej sukience wystąpiła Natalia Kukulska, która prezentowała się wyjątkowo. Taka "mała" różnica.

Eksperyment z Małgorzatą Sochą i smutne skutki.

DW , Luty 09, 2014 8 Showbiznes
Dzisiaj na moim fan page zrobiłam mały eksperyment.
Niestety efekty były takie jak przewidziałam. Lubimy krytykować, oceniać, a jeszcze jak mamy amunicję, to idzie nam to bardziej swobodnie.
Amunicję w postaci fatalnych kadrów dostarczają fotoreporterzy. Na swoim fan page zamieściłam niekorzystne zdjęcie Małgorzaty Sochy, które znalazłam na plotkarskim portalu. Pod zdjęciem napisałam komentarz - "Tym razem makijaż na NIE".
Pod postem pojawiło się mnóstwo wypowiedzi dotyczących urody Małgorzaty Sochy. Większość, negatywnych. Trochę się nie dziwię, bo zdjęcie ma zły kadr, fatalne oświetlenie i aktorka wygląda DZIWNIE .
W ciągu chwili post przeczytało ponad 7 tyś osób i pojawiło się dziesiątki komentarzy.
Po 30 minutach zamieściłam drugi post i zupełnie inne zdjęcie Małgorzaty Sochy, zrobione w tym samym miejscu.
Na zdjęciu aktorka wyglądała bardziej korzystnie. Zdjęcie lepiej oświetlone i skadrowane.
Pod zdjęciem napisałam-
"A teraz zobaczcie jak ważne jest światło i odpowiedni kadr!
Większość portali wybiera niekorzystne zdjęcia, żeby wywołać dyskusję na NIE!
Moim zdaniem makijaż jest za ciężki. Oczy są pomniejszone grubą kreską, źle narysowany kontur ust, który robi wrażenie nieudanego zabiegu medycyny estetycznej. Zła próba rozświetlenia środkowej partii twarzy powiększyła nos.
Stylizacja świetna!" Za drugim razem nie było takiego zainteresowania i oglądalność dużo mniejsza. Również ja wiele razy stałam się ofiarą mediów, które wybierają najbardziej niekorzystne zdjęcia. Dlaczego tak jest? Ładne zdjęcia się nie sprzedają, bo jak widać po moim eksperymencie lepiej, oceniamy zdarzenia i fotografie ukazujące negatywne zjawiska niż pozytywne.
I w związku z tym paparazzi tylko czekają na wpadki celebrytów.
Zdjęcia kobiety wychodzącej z samochodu, jak podwinie jej się sukienka są super, zwłaszcza jak widać majtki! Kadry w tak zwanym locie, dają gwarancję, że gość na czerwonym dywanie wygląda jak świr!
Często obiektyw aparatu poszukuje cellulitu jak wielkiej gwiazdy :)
Wspaniałe zdjęcia są podczas bankietów. Najchętniej jak ktoś je i ma pełne usta jedzenia lub cieknie mu ślina do talerza.
Kiedyś mieliśmy czasy, że gwiazda musiała być najpiękniejsza, a teraz mamy okres zaprzeczenia i fajnie jest jak gwiazda poślizgnie się na skórce od banana. Fan Page https://www.facebook.com/blogDW

10 LAT WARSAW FASHION STREET

DW , Luty 06, 2014 1 Showbiznes
  I zaczęło się!
Trwają przygotowania do Warsaw Fashion Street. W tym roku mamy dziesięciolecie projektu. Wydarzenie planowane jest na 22 czerwca 2014. Dziesięciolecie będzie miało wyjątkową oprawę. Na specjalne pokazy przyjadą goście z zagranicy. Nie będę zdradzała tajemnicy, ale planujemy, że będzie egzotycznie i wielokulturowo.  Zainteresowanych współpracą zapraszam do kontaktu:
dorota@mediasukces.pl

Przyłapani na modzie

Dorota Wróblewska , Styczeń 30, 2014 0 Showbiznes
Jestem dopiero 8 dni w Polsce i już się tyle wydarzyło, że mam wrażenie, że przyjechałam miesiąc temu. 25 stycznia w Galerii Krakowskiej odbyła się gala finałowa akcji "Przyłapani na modzie 2013", którą miałam przyjemność poprowadzić.  Uczestnicy akcji zaprezentowali modę inspirującą i niebanalną.  Duże wrażenie zrobiła na mnie zwyciężczyni konkursu Ewelina Pałajska zaprezentowała genialny sposób łączenia kolorów i deseni. Miała na sobie spódnicę projektantki Stelli Jean, którą miałam okazje poznać podczas Alta Roma w Rzymie. Działo się sporo i nie był to łatwy wybór. Jury, w składzie: Ryszard Wysokiński – dyrektor Galerii Krakowskiej, Anna Pirowska – projektantka, autorka marki DRESSAP, Alicja Zielasko – topowa blogerka modowa oraz Justyna Stuglik – stylistka z grupy GOShA Team, wybrało najlepiej ubranych kobietę i mężczyznę. Laureaci Ewelina Pałajska i Igor Liner zostali nagrodzeni m.in. statuetką "Przyłapani na modzie 2013", bonem o wartości 1000 zł i sesją zdjęciową wykonaną w Galerii Krakowskiej. Wyróżnieni przez internautów Daria Żółkiewska i Bartosz Biermański otrzymali bon o wartości 500 zł. Do każdego finalisty trafiła książka mojego autorstwa "Fashion People Poland". Akcja bardzo fajna, bez z panowania z pozytywną energią. Gratuluje wygranej wszystkim laureatom, a organizatorom  dziękuję za propagowanie polskiej mody! Im więcej takich inicjatyw, tym będziemy bardziej tolerancyjni i kolorowi!

Lincz w sieci dla oglądalności

Dorota Wróblewska , Styczeń 27, 2014 4 Showbiznes
Od kilu dni obserwuję zmasowaną nagonkę na Małgorzatę Herde, agentkę znanych kobiet, takich jak Edyta Herbuś, Aleksandra Kwaśniewska oraz kilku innych celebrytek. Nie znam sprawy i nie mam zamiaru zabierać głosu na temat przyczyny i winy, ale jestem porażona linczem w sieci. Poraził mnie tytuł typu- "Menadżerka ukradła Kwaśniewskiej ćwierć miliona zł” Tak, dla mnie to jest szok! Jak można oskarżać kogoś o tak ciężkie przestępstwo, bezkarnie i bez żadnej odpowiedzialności za słowo. Może powinnam trzymać się tego tematu z daleka, ale uważam, że od oskarżania jest prokurator, a nie dziennikarze czy portale internetowe.Od wydania wyroku jest niezależny sąd, a nie prasa i internet. Żeby kogoś oskarżyć należy być pewnym, że sytuacja miała miejsce i posiadać odpowiednie dowody. A dowodami nie są przecież bardzo stonowane oświadczenia osób najbardziej zainteresowanych i znających sprawę, czyli celebrytek. Cała sytuacja jest przykładem, jak szybko i jak okrutnie, dosłownie w ciągu doby, można zniszczyć komuś opinię i karierę. Niezależnie od prawdy i fałszu, winy i kary. Ktoś może powiedzieć, że Pani Herde zasłużyła sobie na lincz w sieci. Nie mam pojęcia czy tak jest i nie tego dotyczy moja wypowiedź, ale dla mnie sytuacja jest przykładem bezrozumnego samosądu, który nie powinien mieć miejsca w cywilizowanym świecie. Własnie taka sytuacja budzi mój sprzeciw. Uważam, że nikt nie zasługuje na tego typu napiętnowanie i ogłoszenie, że jest przestępcą-złodziejem, przed wydaniem wyroku sądowego.Od karania są niezawisłe Sądy. Może Pani Herde ma twardy tyłek i da sobie radę, ale co będzie jak ktoś niewinnie zostanie pochopnie pomówiony i nie zniesie ciężaru często niesprawiedliwego oskarżenia? Czy depresja czy samobójstwo tych osób, bo takie historie coraz częściej się powtarzają, dadzą satysfakcję hejterom, portalom internetowym i dziennikarzom tabloidów? Rozumiem konstruktywną krytykę, wyrażenie opinii, ale nigdy nie poprę oskarżeń bez podania dowodów. To jest śmiertelnie niebezpiecznie. Internet jest wspaniałym narzędziem komunikacji, ale w ciągu sekundy można komuś wywrócić życie do góry nogami, często niesłusznie. Najgorszy jest fakt, że za tydzień nikt sprostowania nie będzie czytał, bo kogo to będzie obchodzić...... Dlatego chwilę się zastanówmy i odłóżmy kamienie.